Słowo o ekologii, tak całkiem po swojsku ...

 

Ponieważ urodziłam się w Polsce, na Górnym Śląsku pod Rybnikiem, w górniczym mieście Rydułtowy – mieszkam tu, jak do tej pory nie dlatego że muszę, ale dlatego, że tak właśnie zdecydowałam. Patrząc na to, co się wokoło mnie wyrabia, już dawno mogłam zabrać swojego męża Adama i kota Mikiego i powiedzieć, żegnam was oszołomy – trujcie się tu sami.

Może kiedyś za ten mój obecny upór, popukam się po głowie, ale dzisiaj jeszcze powiedziałam sobie, że posprzątam tu zanim wyjadę. A że wyjedziemy, to już nawet mój mądry kot czuje. Bidak tylko jeszcze nie wie, kiedy ma się zacząć pakować, zabierając ukochane swoje miski.

Do rzeczy jednak!

Ktoś kiedyś powiedział, że Natura wymusza postęp, kiedy kultura przeżywa stagnację, a ludzie przytomnieją często tylko w czasach biedy. No dziękować Bogu już gorzej być nie może, a więc wszystko powinno się lada moment zmienić - na lepsze oczywiście, bo inna opcja jest tu nielogiczna.

Kiedy mamy brudne mieszkanie, zwyczajnie robimy porządki. Dlaczego więc nie zrobić porządków w swoich głowach? Na całą tą zatrutą wokoło atmosferę, składa się przecież suma naszych myśli i to ta suma naszych myśli właśnie, stwarza te destruktywne warunki naszego życia.

Nic inaczej! Masz to, o czym myślisz! A jeśli myślisz o własnej niemocy i braku szacunku do bliźniego, to cóż może cię spotykać?

Ja nie dam się zniechęcić stwierdzeniem, że „pojedynczy” człowiek nie ma przecież żadnych szans lub, że szary człowiek nie ma żadnego wpływu. Istotą rzeczy jest fakt, że każda - podkreślam każda myśl się realizuje.

Dlaczego więc nie zmienić swoich myśli? Rzeka składa się przecież z małych kropli wody.

Zamiast codziennie narzekać, że jest źle i zwalać winę na innych wystarczy, zaprzestać to robić! Trzeba spojrzeć na siebie i powiedzieć – co ja sam mogę uczynić, albo przestać czynić, żeby zmienić to, co mi się nie podoba wokoło.

Żeby posprzątać nasz świat wystarczy, żeby każdy posprzątał swoje najbliższe otoczenie i będzie czysto!

Najbliższe otoczenie, to też są nasze myśli! Ale żeby naprawić myśli, to trzeba mieć sprawnie funkcjonujący i dotleniony mózg.

A czym dotlenia się mózg?

No tlenem?

A gdzie jest tlen?

No właśnie – gdzie jest tlen? – Na Boga – gdzie jest ten tlen?

No i jak ma funkcjonować mózg, skoro nie ma tlenu?

Czy ludzie zapomnieli, że powietrze ma służyć do oddychania, a nie do wydalania doń wyziewów ze swoich pieców, kominów, rur wydechowych niesprawnych aut i wiecznie tlących się ognisk spalanej mokrej trawy po kosiarkach i innych śmieciach (wyjaśniam ,że o tych największych trucicielach opowiem w swoim czasie, a teraz piszę tylko o nas mieszkańcach, jako społeczności, która może najwięcej zmienić). Nagle wszyscy zaczęli kosić naokoło trawę! I to każdy o swojej porze, jakby nie można się było jakoś razem umówić w tej kwestii, że jak hałas to hałas, a jak spokój to spokój. No dobra, ale mało, że wciąż emitują sąsiadowi za płotem hałas tanim sprzętem, udając tę swoją pracowitą akuratność, to jeszcze zamiast kompostu, gdzieś w rogu działki, tworzą gęste dymy temuż sąsiadowi pod nosem, a z kominów o chłodniejszej porze roku, to tylko czarne kłęby walą, że już nie wiadomo czy to wczesny zmrok, czy taki smród obrzydliwy.

Sąsiad, cichcem garbujący skóry baranie w garażu, tylko czeka na zmrok, żeby załadować cały piec wełnianych odpadów, bo myśli, że jak go nikt nie widzi, to już nie wiadomo, kto zasmrodził połowę dzielnicy. Te wszystkie plastiki, pampersy i Bóg wie co tam jeszcze???

No przecież wy Chrześcijanie, zrobiliście sobie z naszego wspólnego powietrza, mającego nam wszystkim służyć do oddychania, istną utylizację swoich prywatnych śmieci !!!

A Władze co na to? A Władze nic! A policja, a Straż Miejska? No też nic! A za co więc Wy na tych tam urzędach, bierzecie te swoje pieniądze na każdą wypłatę i diety pytam się. W odpowiedzi na moje pytania o taki i podobny stan rzeczy, usłyszałam niejednokrotnie –„no przecież cała Polska taka jest”.

To bulwersujące stwierdzenie odnośnie pogarszającego się środowiska właśnie, wielokrotnie słyszałam od urzędników na eksponowanych stanowiskach w naszych okolicznych urzędach! Kilkakrotnie dostałam je też na piśmie i jak ktoś zechce to ja mu pokażę taki urzędniczy dokument z nazwiskiem urzędnika włącznie. Pewne wypowiedzi mam też nagrane nawet na taśmie. Gdy kiedyś zwróciliśmy uwagę na to, że przeszkadza nam bardzo, ciągłe ujadanie cudzego kundla po sąsiedzku, zobaczyliśmy drwiący uśmiech na twarzy właściciela oraz usłyszeliśmy komentarz, że „pies po to jest, żeby szczekał!!!” Takiemu więc, wykrzywionemu w swym myśleniu komuś, systematyczne zatruwanie i uprzykrzanie drugiemu człowiekowi życia, sprawia wręcz sadystyczną przyjemność i nic nie znaczy, że temu bliźniemu potrzebny jest przysługujący mu spokój w jego własnym domu i że o to właśnie prosi. Żeby z całą mocą zamanifestować brak szacunku do bliźniego, a co za tym idzie i do siebie samego przecież, przedkłada swobodę kundla nad zdrowie psychiczne sąsiadującego obok, człowieka. Ale wychodząc w niedzielę z Kościoła, uważa siebie jeden z drugim, za lepszego od innych. Żałosne! No i tu się ujawnia to wypaczenie nauki Chrystusa! Nie wszyscy tacy są i oczywiście przepraszam tutaj tych, których to nie dotyczy.

Jak ,więc można nie widzieć ,że nasz kraj powoli ale systematycznie umiera! Skoro to chore i niedotlenione myślenie idzie w kierunku równania do najgorszych wzorców, z celowym pomijaniem tych pozytywnych, to trudno się więc dziwić, że nie ma już czym oddychać, łącznie z tą całą hałaśliwą resztą.

A Władza nic, bo tam w tej kwestii leniem śmierdzi. Po cóż coś zmieniać, skoro „cała Polska taka jest” i to już wystarczy za najlepsze lenistwa usprawiedliwienie. Za nowoczesnym biurkiem w estetycznym biurze, za społeczne pieniądze jest przecież przyjemnie ciepło, na dodatek jeszcze za to dobrze i systematycznie płacą. Ważne żeby się tylko umiejętnie wywinąć prawu, które strzeże bacznie tego wyrafinowanego nieróbstwa. W dodatku, jak usłyszałam od pewnej pani vice Burmistrz okolicznej miejscowości: „no ja też spalam śmieci w ogrodzie, ale tylko wąska strużką”. Co za różnica czy wąską, czy szeroką Pani Burmistrz. Ważne, że śmierdzi to Pani  sąsiadowi i że przykład idzie z góry, Pani Burmistrz Miasta i Gminy – tu nazwa dwuczłonowa miejscowości zaczynająca się na K..... .......ska.

Mojżesz 40 lat stracił na deptaniu po pustyni z ludźmi w celu zmiany ich myślenia. Dla takich zaś, jak ta Pani Burmistrz wraz z jej podobnymi i z 60 byłoby może mało, bo na tamtej pustyni było czyste powietrze i nikt ich nie truł.

No bo żeby myśleć, to trzeba mieć dotleniony mózg. A czym dotlenia się mózg? No tlenem. A gdzie jest ten tlen? No nie ma. – Jest tylko dieta, za obecność na Sesji Rady lub nie!

Jak pisała kiedyś 08.01.2006 w katolickiej gazetce „Gość Niedzielny” nasza mieszkanka i dziennikarka niezależna, Aleksandra – piąte przykazanie mówi: „nie zabijaj!”.

Ale ja nie wbiłem noża pod żebro i nikogo nie okradłem, nie włożyłem noworodka do kieszeni. Mnie to nie dotyczy mówisz – i myślisz, że jesteś lepszy. A spaliłeś odpady w piecu ?

A plastikowe kubki po jogurtach, uszczelki, pampersy, plastikowe butelki, kolorowe gazety, odpady z wygarbowanych skór czy mokre pióra z niedzielnej rosołowej kury? I jesteś lepszy? Bo chodzisz do Kościoła? Dałeś na tacę i myślisz, że masz odpuszczone?

A piąte przykazanie? A to drugie o Miłości Bliźniego, to pewnie już wcale nie obowiązuje? Od kiedy? A może nie pamiętasz jak ono brzmi? Przypomnę Ci - „Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”, no ale jak Ty siebie nie miłujesz, albo nawet swoich dzieci, które systematycznie trujesz produkowanym smrodem ze swoich odpadów, to jak masz miłować bliźniego?!

Trucizny z kominów opadają na pola, przedostają się do wód, a następnie do pokarmów. Ponad 90% rakotwórczych dioksyn przenika do naszego organizmu wraz z pożywieniem. Także długotrwałe wdychanie skażonego powietrza wywołuje choroby, z powodu uszkodzenia systemu odpornościowego. Systematyczne, szkodliwe wdychanie, zatrutego powietrza objawia się chorobami nawet po kilkudziesięciu latach .

Co 10 mieszkaniec Unii Europejskiej, umierający z powodu zanieczyszczonego powietrza jest Polakiem! Najbrudniejsze powietrze w Polsce wdychają systematycznie, mieszkańcy Śląska, Warszawy i Łodzi. Trucizny w powietrzu najczęściej powoli, ale skutecznie uszkadzają narządy wewnętrzne takie jak wątroba, płuca, nerki, rdzeń kręgowy i kora mózgowa! No a kora mózgowa odpowiada między innymi właśnie za myślenie. No to jak masz prawidłowo myśleć człowieku? Widzisz wreszcie tę zasadę? Masz teraz wybór, albo powiedzieć, że tak, albo się obrazić, bo prawda boli i to bardzo.

Co zrobić, jeśli sąsiad po twojej kolejnej prośbie puka się po głowie i twierdzi, że powietrze jest państwowe, a z jego komina dalej ulatnia się trujący smród np. plastiku? W takim przypadku należy zawiadomić straż miejską, albo policję. Koniecznie trzeba poinformować wydział ochrony środowiska w urzędzie. Za spalanie odpadów w domowych piecach lub ogniskach grozi grzywna lub nawet areszt! Aha – mówisz, że nie mieszkasz w prywatnym domu i nie masz ogrodu ? Ale pewnie masz ogródek działkowy? Też nie. No to zobacz jak czarne i śmierdzące ciągniesz spaliny za swoim autem! Nie masz auta? To zadaj sobie pytanie jak byś się zachowywał, gdybyś to miał.

W Niemczech taka zdecydowana reakcja, to wręcz patriotyczny obowiązek. Postawa Chrześcijan w tej kwestii, powinna być i u nas również radykalna. Bowiem tolerowanie takiego stanu rzeczy jest współudziałem i współuczestnictwem przeciwko temu drugiemu i piątemu przykazaniu drodzy mieszkańcy i Katolicy praktykujący. Wyrazem Miłości do bliźniego, nie może pozostawać tolerowanie lub przemilczanie jego szkodliwego zachowania wobec mojej osoby i moich najbliższych. To by była jakaś fatalna pomyłka w interpretacji, wynikająca z niskiego poczucia własnej wartości .

 A co ja zrobiłam żeby na moim własnym podwórku coś zmienić i naprawić? Zmieniłam myślenie najpierw swoje, a później swojej rodziny – w tym swoich starych rodziców. Razem posprzątaliśmy cały nasz bajzel, a było tego wcale nie mało. Dawno już też zaprzestaliśmy opalania domu obrzydliwym i cyganionym na ”grubie” mułem. Kupujemy dobry węgiel i wiatrołomy z lasu. Licząc ekonomicznie łącznie z wywozem żużla, wcale nie kosztuje nas to drożej, a jest cieplej i czyściej. Popiołu zaś dziadek wynosi znacznie mniej. Są więc oszczędności a i smrodu z komina nie ma, tylko pachnie drewnem. Babci zaś kupiliśmy kuchenkę gazową wraz z butlą, a stary piec kuchenny na węgiel wywieźliśmy na złom. Nasz dziadek Józef kupił sobie za to piwo. Systematycznie opróżniamy też nasze prywatne szambo, bo nie ma tu jeszcze kanalizacji, a ścieków po sobie nie spuszczamy sąsiadowi na pola, ani do studzienki na wodę deszczową czy do strumienia, z ponoć pierwszej klasy czystości wodą. Znamy przypadek, w pewnej okolicznej gminie, gdzie władze lokalne to tolerują, dziwując się bardzo naszemu sprzeciwowi.

Oprócz tego maksymalnie zgniatamy nasze plastiki, żeby ich weszło do kubła więcej, łącznie z kubkami i pojemniczkami. W ogrodzie zaś mamy kompostownik na trawę, liście i inne organiczne odpadki. Nie torturujemy więc sąsiadów smrodem z ognisk w zamian za co mam dobry nawóz pod kwiatki na wiosnę. Chętnie też umówimy się z sąsiadami, co do wspólnego terminu koszenia trawy kosiarką. Jeździmy też autkiem ze sprawnym katalizatorem i mamy też szeroko otwarte oczy na sąsiednie kominy i mocno wyczulony nos, a w telefonie mamy zawsze aktualny numer interwencyjny np. policji czy straży miejskiej.

Jest jeszcze kilka innych działań ,które w konsekwencji doprowadzą do poprawienia środowiska, w którym obecnie żyjemy.

Miłujemy więc bliźniego tak jak siebie samego, ale siebie bardzo już mocno. Napisałam także ten bardzo odważny artykuł, bo dziwnie jakoś wierzę w mądrość, której zaczyna nie brakować poszerzającemu się gronu ludzi nowocześnie myślących, którym przeszkadza smród i brud tak jak i nam.

No i kupiliśmy sobie w Niemczech Piramidy Horusa, które poprawiły atmosferę naszego najbliższego środowiska – w domu i wokół domu, przez co znacznie wzrosła nasza wrażliwość na piękno i naturę, oraz wyzbyliśmy się wszelkich wcześniej panoszących się u nas lęków. Cała przyroda i otoczenie wokół nas pięknieje, czego i Wam serdecznie życzymy.

 

Irena Mielimąka

 

 

Copyright © by Irena Mielimąka, Polskie Centrum Odnowy Energetycznej - Piramidy Horusa® Śląsk 2006-2017
ul. Nrutowicza 45, 44-283 Rydułtowy 
tel. +48 601 463 290 e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.   http://piramidyhorusa.slask.pl/

Modele energetycznych piramid Horusa® są chronione patentem nr M 9302848.2 Niemieckiego Biura Patentowego z dnia 14.4.1993 pod nazwą „podwójne piramidy”. Wszelkie prawa autorskie© oraz znak towarowy przynależą do D. Harald ALKE. Znak towarowy jest zastrzeżony. Wykonywanie kopii jest Zabronione! Materiały publikowane w naszym portalu internetowym, takie jak: teksty, fotografie, szkice, malowidła, muzyka inne są chronione międzynarodowymi prawami autorskimi jak również nasze wszystkie książki, płyty CD i inne publikacje. Wszystkie nasze produkty, wyroby artystyczne, malowidła, instrumenty magiczne, ich szkice i projekty są chronione patentami, są zastrzeżonymi znakami towarowymi. Wykorzystanie oraz publikacja, w całości lub we fragmentach w radio, TV, kopiowanie nośników elektronicznych, przetwarzanie w sieciach i systemach komputerowych, jak również tłumaczenie na inne języki jest zabronione. Wszelkie sposoby wykorzystania wymienionych materiałów są możliwe po uzyskaniu pisemnej zgody lub kontraktu. Wszelkie publikacje internetowe przeznaczone są do prywatnego użytku odwiedzających bez możliwości dalszego ich publikowania lub innych sposobach wykorzystania. Wszelkie naruszenia będą ścigane sądownie.

Piramidy Horusa - Polskie Centrum Odnowy Energetycznej

 

 

 

© 2008 JUŻ WSZYSCY NAS KUPUJĄ! - Irena Mielimąka prezentuje oryginalne PIRAMIDY HORUSA® z Instytutu Kyborg® - STRONA INFORMACYJNA - | Joomla 1.5 Templates by vonfio.de