Wielki Ciąg Piramid Horusa we Francji – relacja z naszej wyprawy

PICT5884Lipiec 2009 roku to czas, który poświęciliśmy na pogłębienie naszej wiedzy o Piramidach Horusa. Naszą podróż do Wielkiego Ciągu Piramid Horusa poprowadziliśmy przez kilka ciekawych i malowniczych zakątków Europy. Do celu dotarliśmy bez przeszkód, w wyznaczonym przez nas czasie. Wspaniałą energię Piramid Horusa można było odczuć już wiele kilometrów przed miejscem, w którym one stoją. Z daleka witał nas, ich wzmocniony odbijających się w nich słońcem, blask. Przyświecały niczym latarnie morskie, zmierzającym do upragnionego celu, pradawnym podróżnikom...

Na miejscu przywitała nas serdeczność Haralda Alke i jego żony Vereny. Pierwsze nasze kroki oczywiście skierowaliśmy do majestatycznych w swoim dostojeństwie Piramid Horusa.

Z malowniczego wzniesienia wiejskiej posiadłości Państwa Alke, podziwialiśmy Wielki Ciąg Podwójnych Energetycznych Piramid Horusa. Oboje wprost zaniemówiliśmy z zachwytu.

Dostrzec można było ich mieniące się swą delikatnością, eteryczne barwne aury, a wspaniały zapach schnącego na słońcu świeżego siana, się wraz z całą paletą różnorodnych ziół i kwiatów dopełniał całość, niczym rozfalowana żarem letniego słońca, najwspanialsza aromaterapia.

Precyzyjnie spełniło się kolejne, stworzone przez nas, podróżnicze marzenie...

Aromatyczne siano szeleściło pod naszymi stopami schnącymi łodygami ziół, gdy schodziliśmy w dół, aby stanąć w największej na naszej Planecie, Podwójnej Energetycznej Piramidzie Horusa model G. Wreszcie mogliśmy ją zobaczyć na własne oczy z bliska i poczuć jej wspaniałą energię. Pomimo zmęczenia daleką podróżą, w jej wnętrzu ogarnął nas nieprawdopodobny spokój, harmonia i poczucie bezpieczeństwa. Znaleźliśmy się nagle, jakby w wymiarze innej, niebiańskiej rzeczywistości, gdzie nie obowiązuje ani znany nam czas, ani jego liniowe zasady. Wkroczyliśmy w przestrzeń zupełnie Nowego Wymiaru. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to wymiar, który znany był już  pradawnym władcom i kapłanom, których ślady z przeszłości również w sobie odkryliśmy, a który służył im do urzeczywistniania najśmielszych i największych projektów, widocznych po dziś dzień, nie tylko na ziemiach Egiptu. Wkroczyliśmy w subtelną przestrzeń umysłu, gdzie każda myśl i każde subtelne uczucie ulega wzmocnieniu.

We wnętrzu modelu G poczuliśmy się, jak na pokładzie pilotowanego przez nas w daleką międzygalaktyczną przestrzeń, gigantycznego kosmicznego statku, gdzie każdy jego ruch uzależniony jest od naszej decyzji na pulpicie sterowniczym. Wrażenie jest niepowtarzalne i nie sposób opisać tego słowami. Po tej kosmicznej eskapadzie przechodziliśmy po kolei, każdą z ustawionych w ciągu, piramid...

Ważnym jest, aby zobaczyć i poznać siebie. Zrozumieć, kim się jest i dlaczego, oraz co ma się do zrobienia w obecnym życiu tu na Ziemi. Proszę mi wierzyć, że to znacznie ułatwia dalsze życie, bo zaczynamy realizować życiowe programy płynące z głębi matrycy własnej duszy.

Oryginalne Piramidy Horusa bardzo w tym pomagają. Niezwykle ważna jest tu, bowiem właściwa częstotliwość uzyskiwanej w nich, do tego celu energii. Całe nasze subtelne pole energoinformacyjne, podłączane jest do ich wibrującego pola energetycznego i zaczynamy wówczas wibrować synchronicznie. Wprawiają w rezonans wszystko, co znajduje się w ich zasięgu.

Piramidy Horusa, są więc nie tylko narzędziem do poprawy środowiska naturalnego człowieka, czy narzędziem do rozwoju na drodze duchowej, gdzie pokazują prawdę o jego wnętrzu, ale pozwalają również tworzyć, w sposób mentalny, naszą własną i dobrą rzeczywistość. Pomagają osiągać znaczne sukcesy we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia i realizować najwspanialsze życiowe plany. Używajmy więc ich rozważnie, bo to są bardzo precyzyjne duchowe narzędzia.

Zobaczyliśmy, że dobry Bóg nie opuszcza ludzi w żadnym czasie i w żadnym stuleciu i wszystko jesteśmy w stanie za pomocą światła tych Oryginalnych Podwójnych Energetycznych Piramid Horusa rozwiązać i zrealizować.

Wyprawa ta umocniła nas w przekonaniu o słuszności wybranej przez nas drogi ... cdn ...

 

Irena Mielimąka.